Gdańscy Wywoływacze na kolorowych rycinach Mateusza Deischa.

Z bliska mandaryn zamienia się w Szymka obwieszonego z przodu i z tyłu, od głowy do stóp, splotami ogromnej, najwspanialszej, złotem połyskującej cebuli, którą ma na sprzedaż. Obok tych cebulowych mandarynów spotyka się również poruszającą się górę wyrobów garncarskich i jedynie wychodzące z niej wołanie w rodzaju przeciągłego jodłowania: „kup toopki, top, Top, Kuup!”, zdradza w tym kruchym otoczeniu Szymka […]. Obok tych garncarskich wyrobów prowadzą szymkowie uboczną sprzedaż drobnej, doskonałej krakowskiej kaszy, jak również […] drewnianych łyżek.

Joanna Schopenhauer: Gdańskie wspomnienia młodości, Ossolineum, Wrocław 1959, s. 46.

Wygląd owych Szymków, czy też Wywoływaczy (niem. Ausrufer) możemy wyobrazić sobie nie tylko na podstawie powyższego fragmentu, ale przede wszystkim dzięki reporterskim rycinom Mateusza Deischa, który udokumentował to zjawisko gdańskiej XVIII-wiecznej ulicy.

Seria graficzna Matthaeusa Deischa z lat 1761-1765 funkcjonująca w literaturze pod różnymi nazwami: Die Ausrufer, Die Hermrufe, Les cris de Danzig, znakomicie wpisuje się w tradycyjny typ przedstawień marchants ambulants. Jednocześnie, dzięki dokładności oddania detali strojów niższych warstw społecznych, oraz pojawiającym się niekiedy w tle przedstawień charakterystycznym fragmentom budynków, bezspornie można powiązać ją z Gdańskiem.

pisze dr Małgorzata Biłozór – Salwa, której tekst dotyczący gdańskich Wywoływaczy jest w przygotowaniu i już niedługo z dumą go opublikujemy.

Gdańskie ryciny wyróżniają się spośród innych podobnych tym, że zawierają zapisy nutowe oraz teksty poszczególnych zaśpiewów. Możemy je zrekonstruować! Zrobimy to wkrótce! Póki co obejrzyjcie ryciny. Udostępniamy wam kolorowe wersje ze zbiorów Biblioteki Uniwersytetu w Warszawie – tam objerzycie je w oryginale u nas w wersji cyfrowej. Udostępniamy je jako pierwsi!

Bierzcie i korzystajcie wszak to domena publiczna. My mamy w związku z nimi wiele poważnych planów.

#domenapubliczna #reUSE #openculture #digitalculture

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *