Kongres Futurologiczny Gdańsk: plany i wizje z lat 1931, 1956 i 2021

autor Jarosław Wasielewski

Stare żydowskie powiedzenie głosi, że gdy snujemy plany, to Pan Bóg się śmieje. Jest w tym sporo prawdy, tak w odniesieniu do życia zwykłych ludzi, jak i do planowania… inwestycji budowlanych. Archiwalne numery lokalnych gazet pełne są pomysłów inwestycji, których realizacje pokrzyżowały nieprzewidziane okoliczności, planów, które od początku były zbyt śmiałe czy wręcz mrzonek, które już w momencie publikacji mogły budzić wesołość i niedowierzanie czytelników.

W ostatnich latach udostępniane systematycznie w bibliotekach cyfrowych, owe cmentarzyska marzeń i wyobrażeń są na wyciągnięcie ręki i mogą posłużyć za przestrogę dla dzisiejszych decydentów, planistów i inwestorów. Warto więc czasem zanurzyć się w ten zaprzeszły, nieziszczony świat.

I. Kongres Futurologiczny: rok 1931: Sielskie domki na rubieży

Osiedle bliźniaków na rubieży Wrzeszcza
Z artykułu w Danziger Sonntags Zeitung z 1931 roku dowiadujemy się, że jedna z gdańskich spółdzielni mieszkaniowych pozyskała pięciohektarowy, dziewiczy teren między dzisiejszą ulicą Bolesława Chrobrego oraz al. gen. Józefa Hallera w Dolnym Wrzeszczu, a więc w pewnym oddaleniu od prowadzonych wówczas inwestycji (o tych niżej). Plany były ambitne – miało tu powstać osiedle bliźniaków, złożone z 36 podpiwniczonych, zelektryfikowanych i podłączonych do kanalizacji domów z werandą, każdy na 600-metrowej działce. W razie powodzenia przedsięwzięcia, osiedle miano powiększyć – w tym celu pozyskano nawet rezerwę terenową. Powstał także prototypowy budynek, zaprezentowany w artykule, który miał zachęcać do członkostwa w spółdzielni.

Największy plac budowy Wolnego Miasta
Wyjaśnijmy, że w latach Wolnego Miasta Gdańska (1920-1939) teren dzisiejszego Dolnego Wrzeszcza był bodaj największym placem budowy w mieście. Nowe bloki, kamienice i pojedyncze domy stawiały zarówno spółdzielnie mieszkaniowe, władze miejskie, jak i prywatni inwestorzy. Zabudowywano kwartały przy nowowytyczanych ulicach, ale także puste parcele przy tych już istniejących. Poza kilkoma wyjątkami cała zabudowa objęta dzisiejszymi ulicami Lelewela-Kilińskiego-Kościuszki-Hallera-Mickiewicza powstała w tamtym właśnie okresie. Liczba inwestycji i ich tempo były tak duże, że niektóre lokalne tytuły prasy utrzymywały osobne rubryki, poświęcone doniesieniom z tej części miasta. Wydawało się, że tego budowlanego boomu nic nie zatrzyma; nic nie sugerowało, że omawiana – bądź co bądź racjonalna inwestycja – może być w jakikolwiek sposób zagrożona.

Optymizm mimo kryzysu
Co prawda były to już czasy po niesławnym „czarnym czwartku” na nowojorskiej giełdzie, który sprowadził kryzys do każdego zakątka cywilizowanego świata, w tym do Wolnego Miasta. Planująca inwestycję spółdzielnia liczyła się z tym, że na jej drodze mogą stanąć pewne trudności, toteż przewidziała możliwość podziału połówki bliźniaka na dwa niezależne mieszkania, co pozwoliłoby obniżyć koszt ok. 19,5 tys. ówczesnych guldenów gdańskich o połowę; w ten sposób w jednym budynku zamieszkać by mogły cztery rodziny.
Ale nawet to okazało się zbyt optymistycznym założeniem. Ostatecznie bowiem plany tej pożytecznej inwestycji porzucono. To zdecydowanie nie był jej czas. Z uwagi na wspomniany kryzys lat 30. i towarzyszące mu bezrobocie oraz inflację, najzwyczajniej zabrakło chętnych na bliźniaki, przez co sama spółdzielnia zapewne utraciła płynność finansową.

Epilog
Wkrótce prototypowy budynek niedoszłego Osiedla przy Dworze Narożnym (nazwa nawiązywała do znajdującego się w sąsiedztwie majątku, dziś oznaczonego ul. Chrobrego 94) przeszedł w ręce prywatne i nawet przetrwał burzliwą końcówkę II wojny światowej w Gdańsku. Rozebrano go najprawdopodobniej w latach 70. ubiegłego wieku, podczas budowy na tym terenie działającej do dziś zajezdni autobusowej.

Artykuł z 1931, Sonntags Zeitung;

Artykuł o planowanej inwestycji w Danziger Sonntags Zeitung, nr 39/1931 pbc.gda.pl/dlibra/publication/77562/edition/70898

II. Kongres Futurologiczny: rok 1956: Łomonosow w Dolnym Wrzeszczu

Gigantomania stalinowskich urbanistów
Lata 50’te były czasem wielkich inwestycji stalinizmu w Polsce, czas urzędowo podsycanej gigantomanii budowlanej. Importowany ze Związku Radzieckiego ustrój polityczny rozparł się w Europie środkowo-wschodniej i wznosił liczne pomniki swojej potęgi – w stolicy powstała wówczas m.in. Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa, w Krakowie – Nowa Huta, w Gdańsku zaś trwała m.in. „odbudowa” Głównego Miasta oraz budowa Grunwaldzkiej Dzielnicy Mieszkaniowej (GDM).
Ambitnych, monumentalnych projektów powstała cała masa, a jeden z nich dotyczył wznoszonego przy ul. Stanisława Wyspiańskiego w Dolnym Wrzeszczu osiedla akademickiego dla studentów trójmiejskich wyższych uczelni.

Dolny Wrzeszcz niczym… Moskwa
Tak pisał o tym redaktor lokalnego dziennika: „Przyjemnie jest wybiegać myślą w przyszłość [do roku 1956 – przyp. aut.], tym przyjemniej, kiedy się wie, że ta przyszłość – to nie marzenie tylko, ale niezachwiana pewność wspaniałych perspektyw rozwoju”. Gdańsk do tego czasu miał stać się ważnym ośrodkiem akademickim, przyciągającym młodzież z całej Polski i to dla niej zaplanowano „kompleks wspaniałych, jasnych gmachów, otoczonych zielenią. (…) Nowoczesne budynki, przestronne pokoje mieszkalne, sale nauki, świetlice projektowane i budowane były tak, aby dać młodzieży jak najdogodniejsze warunki mieszkania i nauki.” Jednak sama nowoczesność i funkcjonalność najwyraźniej decydentom nie wystarczały, należało dodać do nich coś „z przytupem”. Toteż nawiązując do oddanego w tamtym czasie głównego gmachu Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. M. W. Łomonosowa – dziś jednej z ikon rosyjskiej stolicy – inż. arch. Cezary Ciechanowski zaprojektował wznoszone osiedle w stylu socrealistycznym i okrasił je imponującym, 11-piętrowym wieżowcem oraz „zdobnym kolumnami, wieżyczkami i monumentalnymi, szerokimi schodami gmachem teatru akademickiego.” Wizualizację tego pierwszego budynku zamieszczono nawet w artykule.

Zwycięzcy nie mają pokory
Bez krzty pokory dziennikarz pisał dalej: „Każdy dzień zbliża nas do chwili, kiedy projekt gdańskich architektów nabierze realnych kształtów, stanie się rzeczywistością. I każdy dzień utwierdza nas w tym, że tak będzie na pewno.” Niedaleka przyszłość pokrzyżowała te plany. Podobnie, jak w przypadku pobliskiego GDM-u, na drodze ich realizacji stanęła przede wszystkim twarda rzeczywistość ekonomiczna – przeskalowane obiekty były zwyczajnie zbyt drogie w realizacji, fundusze na ich budowę potrzebne były gdzie indziej. Poza tym socrealizm jako kierunek w kulturze, sztuce i architekturze nagle wypadł z łask i nikt już nie oczekiwał tej gigantycznej architektury.

Epilog
Owszem, budynki osiedla studenckiego powstały, sam wieżowiec także – chociaż znacznie później. Jak możemy się dziś naocznie przekonać, wszystko to uczyniono prostym w formie, wręcz skromnym, bez śladu zapowiadanego w prasie socrealistycznego monumentalizmu. I cieszmy się, że tak się stało.

Artykuł o planowanej inwestycji w Dzienniku Bałtyckim z 25 września 1953 roku, nr 229/1953

Artykuł o planowanej inwestycji w Dzienniku Bałtyckim z 25 września 1953 roku, nr 229/1953 bibliotekacyfrowa.eu/dlibra/publication/12936/edition/9640/content

Powyższy tekst Jarosława Wasielewskiego (jarekwasielewski.pl) został zainspirowany zbliżającym się Festiwalem Narracje, który w tym roku odbędzie się właśnie w dzielnicy Wrzeszcz Dolny i będzie dotyczył przyszłości miasta.

III. Gdańsk 2080. Kongres Futurologiczny – 12. Festiwal Narracje 22-23.10.2021

12. edycja festiwalu NARRCACJE zaprasza do podróży w czasie – wybierzemy się w rok 2080, kiedy znaczna część terenów Gdańska zostanie pochłonięta przez Morze Bałtyckie. Wzrost poziomu wody o jeden metr nie wywoła jednak ekologicznej katastrofy, jaką wieszczą czarne scenariusze początku XXI stulecia. Zamiast w akceleracjonistycznej wizji betonowej pustyni rok 2080 spełni się w stabilnym ekosystemie, w którym ludzka ingerencja w przyrodę przyniesie pozytywne rezultaty.
Tak Wrzeszcz, jak inne części Gdańska staną się kiedyś jednym z wielu przykładów dramatycznych konsekwencji wpływu człowieka na naszą planetę. Mamy świadomość powagi sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, jednak nie wierzymy w czarne scenariusze antropocenu. Chcemy zbudować wydarzenie, którego narracja wybiega daleko w czasie, zamiast wizji apokalipsy oferując jednak jasny obraz przyszłości, a w ramach remedium inicjując współpracę mieszkańców, artystów i aktywistów.

Do zobaczenia we Wrzeszczu!

12. Festiwal Narracje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *