Wywiad z autorką plakatu Nocy Muzeów

Z Hanią Kmieć, autorką plakatu pomorskiej edycji Nocy Muzeów oraz studentką trzeciego roku grafiki na ASP, rozmawiałam o procesie tworzenia, domenie publicznie oraz pracy grafika. Nie mogło wyjść źle, bo Hania nie tylko zna się na tym, co mówi, ale jest również bardzo sympatyczną osobą.

Miałaś od razu wizję plakatu w głowie czy powstała w trakcie tworzenia, szukania materiałów?

Zazwyczaj mam głowie pomysł, ale właściwie do samego końca nie wiem jak on będzie wyglądał w ostatecznej formie. I zawsze jakoś sobie kombinuję i próbuję na różne sposoby zrobić ten sam plakat czy ilustrację. Na przykład plakat Nocy Muzeów na początku narysowałam po prostu w Photoshopie. Dopiero na drodze korekty, po rozmowach z profesorem zdecydowałam się spróbować z kolażem.
Często używasz techniki kolażu czy raczej wolisz tworzyć od podstaw?
Ostatnio co raz częściej próbuję korzystać też z techniki kolażu, ale zawsze i tak na początku próbuję sobie wszystko rozrysować. Jednak pewniej czuję się w rysunku, malarstwie i są mi one bliższe. Z kolażem dopiero teraz zaczynam bardziej kombinować!

Użyłaś obrazu Sandro Botticelli. Dlaczego akurat ten? Pasował po prostu do twojej wizji czy był inny powód?
Zależało mi przede wszystkim na tym, żeby to był portret jakiegoś renesansowego artysty i w drodze poszukiwań ten najbardziej mi odpowiadał. Ale n
ie chciałam też żeby to był jakiś wyjątkowo rozpoznawalny obraz.
Dlaczego? Niektórzy mówią, że lepiej przyjmuje się to, co już znamy.
Głównie dlatego, żeby ludzie przechodzący obok tego plakatu nie skupiali się na tym kto go namalował, albo co to jest za obraz, tylko na samym pomyśle.
Noc Muzeów
Użyłaś jeszcze innych obrazów czy widzimy na plakacie tylko ten jeden, ale przerobiony?
Użyłam też ręki z innego obrazu! To były bardzo długie poszukiwania ręki w dobrej rozdzielczości. 
Już nie pamiętam z jakiego obrazu jest ręka, ale aktualnie na komputerze mam folder z samymi renesansowymi rękoma.
Właśnie, jakie trudności napotyka ten, który korzysta z domeny publicznej? Czy częstym problemem jest zła rozdzielczość lub inna licencja, niż powinna być?
Dla mnie największym i najczęstszym problemem była właśnie nieodpowiednia rozdzielczość. A
 jak już jest dobra rozdzielczość, to nie można z tego obrazu skorzystać.
Czy grafik często korzysta z domeny publicznej? Czy bez dostępu do niej praca byłaby o wiele cięższa?
Hmm, myślę, że momentami na pewno byłaby cięższa! Trzeba by się bardziej wysilić, szukać w bibliotekach, a tak to wszystko jest pod ręką w komputerze i w każdej chwili jeżeli coś mi nie odpowiada, mogę poszukać czegoś innego. Ja tak bardzo często nie korzystam z domeny publicznej, ale na pewno taka możliwość się przydaje i daje dużo swobody przy projektowaniu. Sama myśl, że mogę z tego skorzystać jest pokrzepiająca i powoduje, że chce się też próbować nowych technik, jak u mnie np. kolaż. Jestem pewna, że gdyby nie było tej możliwości byłoby mi o wiele ciężej stworzyć ten plakat.
Czy zdarza ci się utknąć na eksplorowaniu danego zbioru czy raczej nie buszujesz w odmętach domeny publicznej?
Jeżeli czegoś wyjątkowo mocno potrzebuję (jak np. tej ręki) to szukam, aż znajdę! 
I zazwyczaj udaje mi się znaleźć wszystko czego chcę. Ale to bywa bardzo intensywną podróżą w odmętach internetu!
To prawda (śmiech). Masz swoje ulubione strony, które publikują zasoby z otwartą licencją?
Szczerze, to jeszcze nie mam! Póki co, to obrazów szukałam na Wikipedii (przyp. Wikimedia Commons), bo miałam pewność, że będą w miarę dobrej jakości i że mogę je wykorzystać niczego się nie obawiając.
Zastanawiasz się czasem nad etyką wykorzystywania np. zdjęć z domeny publicznej? Jak by się czuły te osoby, jeśli ich wizerunek jest użyty w negatywnym kontekście?
Tak, zdarzało mi się o tym myśleć. Nigdy chyba nie byłam w takiej sytuacji, żeby wykorzystywać czyjś wizerunek w negatywnym kontekście, ale zawsze się dwa razy zastanawiam czy na pewno mogę wykorzystać to zdjęcie, ten obraz, ten rysunek do mojego projektu. Cz
y na pewno ten konkretny plik, z którego chcę skorzystać ma możliwość do ponownego wykorzystania.
Czy znasz stronę Rijksmuseum? Jest to pierwsze muzeum, które tak rozbudowało dostępność zasobów, że przy przeglądaniu możesz od razu zamówić case do telefonu, albo koszulkę z całym lub wybranym elementem danego zdjęcia, obrazu itd. Wszystko jest w bardzo dużej rozdzielczości. Sądzisz, że powinno być więcej takich projektów? Czy zachęcanie do przeglądania i wykorzystywania domeny publicznej ma sens?
Tak kojarzę! Myślę, że bardzo fajna inicjatywa i fajnie jest sobie posiedzieć w domu i oglądać obrazy, widzieć każde pękniecie czy pociągnięcie pędzla. Na Google Views też jet możliwość obejrzenia wielu obrazów znanych artystów w bardzo dobrej rozdzielczości. Często w muzeum nie możemy podejść tak blisko i przyjrzeć się szczegółom i stać nad obrazem godzinami – szczególnie w tych najbardziej obleganych przez ludzi muzeach, gdzie właściwie się biegnie korytarzami z obrazami, żeby nie blokować innym zwiedzającym drogi – więc wydaje mi się takie projekty to super sprawa!  Myślę, że ważne jest żeby uświadamiać ludziom, że jest w ogóle taka możliwość korzystania z domeny publicznej. Wydaje mi się, ze często się o tym zapomina.
Jeśli chodzi o mnie, domena publiczna pozwala mi odkrywać społeczeństwa z różnych okresów. Często w zasobach znajdują się prywatne zdjęcia, więc nareszcie można zobaczyć coś więcej z takich lat 50., niż sesję zdjęciową Marilyn Monroe. Są też różne ryciny, zdjęcia plemion… Zawsze wydają mi się bardziej prywatne, niż te np. w książkach. 
Odniosłaś może podobne wrażenie?
Ja się jeszcze tak nie zagłębiałam, ale prawdą jest, że w trakcie szukania odpowiednich obrazów do plakatu poznałam po drodze bardzo dużo innych, o których wcześniej nie słyszałam i których wcześniej w żadnej książce do nauki historii sztuki nie znalazłam!
Spotkałam się z opiniami, że dziś raczej przekształca się, niż tworzy od nowa i że jest to zjawisko negatywne, bo ponoć łatwiejsze. Czy faktycznie można takie przerabianie uważać za gorszą sztukę?
Hmm, zależy jakie przerabianie! Moim zdaniem przerabianie, ale takie które niesie ze sobą jakiś pomysł, kiedy dodaje się coś co zmienia odbiór obrazu czy zdjęcia i sprawia, że powstaje coś zupełnie nowego nie jest gorszą sztuką! Czasami wręcz trzeba użyć już coś co powstało i przekształcić, żeby odpowiadało naszej wizji i żeby miało sens i było adekwatne do tematu. Często kolaże są bardzo zaskakujące bo wykorzystują jakiś motyw który bardzo dobrze znamy, ale użyty w innym kontekście tworzy coś zupełnie nowego i to jest super!
Czy grafika straciła odkąd pojawił się tzw. kult amatora? Teraz każdy może usiąść w domu i być grafikiem. Czy to zły sposób? Lepiej iść na ASP i nauczyć się zasad dobrego designu?
Nigdy nad tym nie myślałam! Wydaje mi się, że na ASP można się dużo nauczyć, jak np. pracy w grupie, podstaw programów, ale i tak najwięcej uczymy się sami czytając książki, robiąc projekty (już nie tylko na uczelnię), szukając swoich rozwiązań. „Graficy amatorzy” mają to utrudnienie, że są skazani tylko na siebie. Na uczelni codziennie mamy styczność z grafiką i projektowaniem i nawet podświadomie uczymy się co jest dobre i co dobrze wygląda, a co jest źle zaprojektowane. Grafik bez szkoły musi sam wyrobić sobie opinię i jakiś gust.
Czyli studia na ASP jednak pomogły Ci się rozwinąć? Czy był to Twój pierwszy wybór czy dopiero później odkryłaś, co chcesz robić?
Ja jestem po „plastyku” w Bydgoszczy i wiedziałam, że w przyszłości będę robić coś związanego ze sztuką. Więc ASP było dla mnie oczywistym wyborem! Myślę, że ASP na pewno pomogło mi się w jakimś stopniu rozwinąć – przede wszystkim codziennie robię coś związanego z projektowaniem, oglądam dobrze zaprojektowane prace i ogólnie wyrabiam sobie jakąś opinię co jest dobre a co jest złe. Poznałam też wielu ludzi, którzy mnie motywują do pracy!
Uważasz, że warto inwestować w dobry sprzęt i programy graficzne czy liczy się przede wszystkim talent?
Sprzęt i programy są na pewno bardzo ważne! 
Ciężko pracować na sprzęcie, który się zawiesza i wyłącza przy każdej bardziej skomplikowanej akcji. Wiadomo, można wykorzystać to na swoją korzyść i próbować robić prace manualnie, ale to nie zmienia faktu, że dobry komputer bardzo usprawnia pracę. Tak samo z programami!
Mówi się, że dobra praca graficzna to taka, która długo powstawała. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Jak jest u Ciebie? Jak długo powstawał plakat?
Ja też się nie zgadzam! Często mam tak, że pierwszy pomysł jaki mi przyjdzie do głowy jest tym najlepszym, a to zazwyczaj kilka sekund! Potem zaczyna się kombinować i przedobrzać i już nie jest takie dobre. Sama techniczna strona plakatu faktycznie trochę trwała, bo trzeba było poszukać odpowiednich materiałów do jego zrobienia. A
le sam pomysł przyszedł dosyć szybko, potem szukałam odpowiedniej techniki.
Plakat powstał w ramach konkursu. Czułaś presję czy po prostu robiłaś to, co lubisz, nie patrząc na to, czy wygrasz?
Zawsze staram się robić przede wszystkim dla siebie, tak żebym nie musiała się wstydzić tego co zrobiłam. I chciałam zrobić coś co mi się spodoba! A że przy okazji innym też się spodobało to bardzo fajnie! I
 mnie to cieszy!
Rozumiem, że wiążesz przyszłość z pracą graficzki? Patrząc na wszechobecne uwielbienie do dobrego designu, wydaje się, że to idealne czasy dla tego zawodu.
Tak, właśnie z tym wiążę moją przyszłość! Myślę, że super jest to, że co raz częściej się mówi jak ważne są dobrze zaprojektowane rzeczy i że w księgarniach można dostać naprawdę bardzo ładnie wydane książki. Choć nie wiem, czy to tylko może ja zwracam tak na to uwagę, bo jestem już przewrażliwiona na tym punkcie. P
rawdą jest że instytucjom co raz częściej zależy na dobrze zaprojektowanych plakatach, katalogach itp.
Noc Muzeów w tym roku odbędzie się z 20 na 21 maja!
Rozmawiała Natalia Krawczyk
//